Polak i Węgier czyli Węgierskie Specjały.

Gosia i jej Węgierskie Specjały.

Kto nie zna tego powiedzenia? O Polaku i Węgrze, że bratanki, że do szabli i do szklanki.

Jasne, pewnie,  że  napoje to mają zacne i warto odwiedzać regularnie rejony winiarskie w tym pięknym kraju, Tokaj, Eger, Balaton i wszystkie inne. Ale dziś nie o tym będzie.

Jakie Oni mają jedzenie! Choć „język nasz giętki”,  a ja swoją naukę zaczęłam od halaszle, csirke i ecetes paprika, to niewiele więcej udało mi się nauczyć. Później przyszło dzień dobry, do widzenia i dziękuję. No i tyle, ale kartę dań w knajpie jestem w stanie prawie całą zrozumieć, i nieustannie bawię obsługę, próbując wymówić nazwy poprawnie.

Tylko co robić, kiedy jechać się nie da? Trzeba wybrać się na Stary Kleparz, do kiosku nr. 54.  do Węgierskich Specjałów.  A tam cudowności i smakowitości takie jak Hurka czyli węgierska kiszka z wątróbką, skwarki z kaczki, warzywa najróżniejsze w occie, ciasto na strudel, debreczyńskie kiełbaski, białe, surowe kiełbaski  z czosnkiem i całe pęta, sznury, pachnących salami i kiełbas wszelakich. Polecam serdecznie mortadele różne, choć produkt to zazwyczaj pogardzany, ta węgierska nie ma sobie równych, a moja ulubiona to paprykowa. Czekolada może nie istnieć dla mnie, ale od wędlin jestem uzależniona. Mają też, Gosia z Pawłem, mnóstwo wyrobów z Mangalicy, rasowej świni kudłatej węgierskiej ( świnie te można zobaczyć na żywo w Puszta Zoo w Hortobagy). Pyszności te sprowadzają na bieżąco z kraju papryki i wina, od małych, lokalnych dostawców. No i jeszcze co jakiś czas, co ogłaszane jest zazwyczaj wcześniej na FB, gotują na żywo koło kiosku. A to halaszle, perkelt, a to lesco. Polecam każdemu, kto kocha Węgry albo po prostu kocha jeść 🙂

 

1 thought on “Polak i Węgier czyli Węgierskie Specjały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *