Niebiesko mi, czyli Jak Za Dawnych Czasów.

Było zimno i wietrznie. Wracając z pewnego znanego bardzo sklepu meblowego, podjechałam na Plac Imbramowski. Traktowany ostatnio przeze mnie po macoszemu, bo zimno i nie chce się. Chora też byłam, więc poprzedni tydzień w ogóle mi umknął. Teraz chciałam kupić boczek. Taki prawdziwy, smaczny, domowy. Jestem i jest kiosk. Bardzo niepozorny, usadowiony przy wjeździe na parking od strony torów. Ale niebieski za to jak najpiękniejsze majowe niebo.

Kiosk

Jestem tym miejscem zafascynowana. Posiadają tak dziwne rzeczy w sprzedaży że nieraz się zastanawiam jakim kluczem są dobierane 🙂 Teraz na przykład, oprócz chleba Praojców, wędlin z Dukli, serów Korycińskich, wody z Rymanowa, były też wędliny z dziczyzny.

Wędliny z dziczyzny.

Jest też gęsi smalec i róża. Ryż do paelli i soki domowe. Oliwki i ser feta grecki (który zakupiłam, jeszcze nie spróbowałam). Wędliny, jeżeli chodzi o Imbramowski, kupuję w zasadzie tylko u nich. Zwłaszcza kabanos. Lubię też być zaskakiwana przez pana właściciela, co też tym razem przywiezie 🙂

Rzeczy najróżniejsze.

Niebieski kolor kiosku nawiązuje być może do niebieskiego domku, który znajdziecie w drodze do Pieskowej Skały. Parę metrów za znakiem Wola Kalinowska, po lewej jadąc od Krakowa, prawej – jadąc od Skały. Jak Za Dawnych Czasów. W lecie, jeżdżąc z dziećmi na wycieczki, lub sama na motocyklu, zaglądałam tam na zupę, bigos albo porządną pajdę chleba ze smalcem. I ogóreczek do tego…Mniam,mniam. Polecam. miejsce nieskomplikowane i smaczne.

Kiełbasa z Żarówki (?)
Pierogi z Lipnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *