Mnie to rybka czyli wolę śledzie niż pączka.

W zeszły piątek, biegiem ( czyli nie tak jak zwykle ), odwiedziłam Stary Kleparz. Wyjeżdżałam z dziećmi na wieś, więc trzeba było cokolwiek kupić do jedzenia. Kupiłam co miałam kupić i już miałam wyjeżdżać, kiedy naszła mnie ochota na rybę. Bo musicie wiedzieć, że ze wszystkich słodyczy najbardziej lubię boczek, śledzie i mortadelę węgierską 🙂 Tłusty czwartek więc wiele mnie nie obszedł ( oprócz arcyciekawych dyskusji pod fejsbukowym postem koleżanki na temat pączka ze śledziem i boczkiem, podawanego na placku ziemniaczanym ) Natomiast Śledziówka, czyli Mardi Gras lub Podkoziołek w Wielkopolsce, jak najbardziej wpisuje się w moje zainteresowania. Pasuje mi też zwyczaj Ukraińskiej Maselnicy, kiedy podaje się bliny. Chętnie spożyłabym takiego z tatarem ze śledzia lub z jesiotra. Mniam. Nie sprecyzowana dokładnie ryba zawiodła mnie więc do kiosku nr. 39.

Gospodarstwo Rybackie Stawy , bo do nich właśnie się udałam, zajmuje się hodowlą i sprzedażą ryb. Ryby karmione są naturalnie, żyją w czystych wodach, pewnie maja lepiej niż my, w tym brudnym jak cholera mieście 🙂 Hodowla znajduje się koło Imielna, maja tam i agroturystykę i stawy do samodzielnego łowienia i knajpkę. Tam jeszcze nie dotarłam, choć wybieram się od dawna, ale kiosk 39 odwiedzam regularnie.  Najczęściej kupuję pstrągi, dzieciaki je uwielbiają, Antek zjada ze skórą, przyrumienioną na klarowanym maśle, chrupiącą. Gabriela woli z migdałami. Jakkolwiek zrobię, zjedzą. Ja natomiast przepadam za wędzonym pstrągiem. Przekonałam się też do karpia, którego nie lubię w innej postaci jak tylko wędzonego. Lekko słodki, tłustawy trochę, jest idealną bazą do wszelakich past. Królem jednakże jest jesiotr. Wędzony lub surowy, w dzwonkach czy całości, najlepszy. Uwielbiam go piec, dusić, zapiekać i zjadać. Nie jest ryba tania ale naprawdę warto. Oprócz rzeczonych ryb kupicie tam świeże mule (ostatnio 29zł/kg.), śledzie i przetwory z nich, kotlety rybne, pierogi z pstrągiem, zupę rybną i wiele innych rzeczy.

Pani, która tam pracuje, w tym kiosku, jest genialna. Doradzi, wie co sprzedaje, zrobi filet lub pokroi w dzwonka. I zawsze uśmiechnięta i pomocna. Serio. To nie zdarza się nagminnie, więc warto o takich osobach wspominać.

Podsumowując, bo o żarciu mogę pisać do rana, jedzcie ryby. Zdrowe są i z dobrego źródła.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *